Chociaż podczas ostatniego głosowania nad zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym w Parlamencie Europejskim (Raport Estreli) przeważył rozsądek, zbliża się kolejne działanie ze strony kierowanej przez lobby polityki. Jest to Raport Lunacek, który przyznaje specjalne prawa i przywileje tylko niektórym, zaprzeczając tym samym równości i zasadzie takich samych uprawnień dla wszystkich.

Próba przyznania niektórym szczególnych przywilejów za cenę pogwałcenia równości wszystkich wobec prawa, pojawiła się ponownie w formie raportu, niewiążącego tekstu poddanego pod głosowanie Parlamentu, dotyczącego zagadnień pozostających najczęściej poza kompetencjami Unii Europejskiej.

„Raport dotyczący działań UE przeciwko homofobii i dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej” został zaprezentowany 5 lipca w Komisji Praw Człowieka, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego i został w tym tygodniu przyjęty przez tę Komisję (17 grudnia) z 40 głosami za i 2 przeciw przy 6 nieobecnych. Posłanka do Parlamentu Europejskiego Ulrike Lunacek z Austriackiej Partii Zielonych, która również pełni funkcję współprzewodniczącej Grupy Roboczej Praw Osób LGBT, jest sprawozdawcą tego raportu (pani Lunacek była jednym z najaktywniejszych promotorów Raportu Estreli).

Interesy małego ale silnego lobby kontra równość dla wszystkich.

Raport stwierdza, że osoby LGBT powinny mieć takie same prawa jak wszyscy inni. Teza ta zasługuje na pełne poparcie. Wszak celem praw człowieka jak zostało to zapisane w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Konwencji Europejskiej i innych międzynarodowych dokumentach poświęconych prawom człowieka jest zagwarantowanie minimalnego poziomu ochrony integralności każdej osoby ludzkiej, gdyż każdy ma taką samą wartość i godność.

Jednakże, podczas gdy powszechne zastosowanie i obowiązywanie praw człowieka dla wszystkich – niezależnie od osobistych upodobań, wieku, czy innych indywidualnych właściwości – musi być bronione w UE, Raport Lunacek odwraca tę zasadnicza równość do góry nogami przez twierdzenie, że szczególne prawa osób LGBT winny być uznane za prawa człowieka. To sprawia, że prawa człowieka zamieniają się w swoje przeciwieństwa.

To by oznaczało, że jedna grupa społeczna forsująca swój własny interes, miałaby deklarować nowe prawa człowieka według swojego własnego uznania. Takie arbitralne rozszerzenie praw człowieka (często powierzchownie utożsamiane z większą sprawiedliwością) nie będzie rozszerzało praw człowieka, ale raczej prowadziło do rozkładu samej ich koncepcji.

Twierdzenie, że prawa LGBT są prawami człowieka jest tak samo znaczące, jak wskazanie, że są nimi prawa sportowe lub prawa wielbicieli muzyki klasycznej. Zadaniem praw człowieka nie jest ochrona szczególnych interesów konkretnej grupy społecznej, ale zabezpieczanie wrodzonej godności każdej istoty ludzkiej. Raport Lunacek stanowi więc głębokie zaprzeczenie równości i optuje za przyznaniem specjalnych przywilejów osobom, których prawa nie są w żaden sposób ograniczane.

Kwestie problematyczne w Raporcie

Podczas wspomnianego głosowania inicjowana przez lobby polityka była szeroko wspierana przez centroprawicowych członków Parlamentu, którzy zdawali się nie zauważać związanej z tą inicjatywą antyrównościowej agendy. Pani Lunacek zaproponowała różne poprawki do swego własnego projektu, które uczyniły go nawet bardziej problematycznym niż był pierwotnie. Przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej (EPP) głosowali za najbardziej nawet radykalnymi z nich a jednocześnie przegrywali głosowanie nad poprawkami, które sami zgłosili.

Oto trzy spośród najbardziej problemowych stwierdzeń w tekście przyjętym w tym tygodniu w Komisji LIBE

Pierwsze: „komisja powinna czynić głównym nurtem (mainstream) polityki UE kwestie charakterystyczne dla osób trans- i interpłciowych, odzwierciedlając w ten sposób podejście przyjęte w strategii równości płci (Gender Equality Strategy)”

Odnosi się to do przypadków opracowywania przyszłych strategii i propozycji lub monitorowania implementacji prawa europejskiego. Ale co w tym zdaniu oznacza słowo „główny nurt (mainstream)”? Zajmujący się prawami człowieka blogger J.C.von Krempach wyjaśnia: „kiedy konkretna polityka jest ustanowiona głównym nurtem, oznacza to tyle, że od tej pory wszystkie inicjatywy polityczne i środki prawne muszą zostać poddane formalnemu sprawdzeniu pod kątem tego, czy nie pozostają w konflikcie z tą konkretna polityką. Gdy prawa LGBT mają być „głównym nurtem” ("Mainstreaming") znaczyłoby zatem, że żaden środek prawny nie może być przyjęty wbrew woli osób LGBT.... W rezultacie prowadziłoby to do przyznania rodzaju prawa veta przeciwko wszystkiemu.” (www.turtlebayandbeyond.org)

Zgodnie z tymi założeniami wszystko uznane za „mowę nienawiści” i „czyny nienawiści” przeciwko osobom LGBT mogłoby zostać ostatecznie poddane sankcjom karnym. Ale, jak zauważa von Krempach, pytanie, które powstaje to: „dlaczego to właśnie osoby LGBT zasługują na szczególną ochronę a inni nie? Dlaczego pani Lunacek nie wystąpi z propozycją, która przyznałaby taką samą ochronę i łączyłaby się z taką samą uwagą dla wszystkich, wliczając nie-homoseksualistów?”

Drugie: „Komisja i Rada Unii Europejskiej powinna mieć na względzie, że Państwo Członkowskie wprowadzające prawa, które ograniczają wolność wyrażania się w zakresie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej naruszają wartości, które legły u podstaw powstania Unii Europejskiej i zareagować odpowiednio.”

Oznacza to, że osoby i organizacje LGBT winny mieć całkowitą niezależność od jakichkolwiek ograniczeń swobody wypowiedzi (nieważne jest, że żaden zwykły obywatel nie może korzystać z wolności słowa w sposób nieograniczony). Oznacza to również, że rozporządzenia, których celem byłoby upowszechnianie właściwej edukacji seksualnej dla dzieci w wieku szkolnym – np. bez promowania homoseksualnego stylu życia – nie byłyby niezgodne z prawem, a krajom, które podejmują takie wysiłki, by chronić dzieci, ma to być zabronione.

Trzecie: „Państwa Członkowskie powinny zważać na osoby LGTB w ramach narodowych planów i polityk zdrowotnych, zapewniając by programy szkoleniowe, polityki i badania zdrowotne brały pod uwagę specyficzne dla nich zagadnienia zdrowotne”

Osoby LGBT są – zgodnie z jednomyślnymi wynikami trwających 30 lat i zakrojonych na skalę całego świata badań naukowych – statystycznie grupą wysokiego ryzyka dla zagadnień zdrowotnych związanych z chorobami przenoszonymi droga płciową (STD) ze względu na swoje rozwiązłe zachowania seksualne. Wyniki te znalazły potwierdzenie w pracach prowadzonych w czołówce światowych instytutów badawczych, wliczając w to Międzynarodowy Przegląd Epidemiologii (The International Journal of Epidemiology), Ośrodki Kontroli i Zapobiegania Chorób (Centers for Disease Control end Prevention), Instytut Roberta Kocha (Robert Koch Institute) i amerykański Przegląd Zdrowia Publicznego (The American Journal of Public Health). Nawet Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne Gejów i Lesbijek opublikowało badania stwierdzające, iż choroby przenoszone drogą płciową szerzą się pomiędzy aktywnymi homoseksualistami powyżej przeciętnej a ryzyko infekcji jest bardzo wysokie.

Czy Parlament Europejski naprawdę powinien entuzjastycznie przyjmować specjalne przywileje w zakresie planów zdrowotnych dla zachowań wysoce ryzykownych? Gdyby pani Lunacek i Komisja LIBE naprawdę chcieli rozwinąć prawa człowieka dla wszystkich, nie domagaliby się specjalnych przywilejów dla osób LGBT, tak jak nie żądają specjalnych planów zdrowotnych dla palaczy, osób otyłych lub alpinistów (wszystko to grupy wysokiego ryzyka). Zamiast przyznawać przywileje poszczególnym grupom społecznym (zwłaszcza tym, które cieszą się poparciem potężnych lobby w Brukseli), europejscy politycy winni starać się zabezpieczyć najwyższe standardy zdrowotne dla wszystkich obywateli.

Jaka jest intencja Raportu Lunacek?

Pani Lunacek wprowadziła swój Raport stwierdzając, iż: „jest to wezwanie do przebudzenia się dla Komisji, by chroniła prawa lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych w poszczególnych obszarach polityk”. Droga do tego celu, według autorki Raportu wiedzie przez respektowanie zasady pomocniczości zgodnie z którą Komisja i Państwa Członkowskie UE nie powinny wkraczać w przyznane sobie traktatami kompetencje.

Pomimo tego Raport stwierdza: „komisja powinna wychodzić z inicjatywami uznania znaczenia dokumentów dotyczących stanu cywilnego w ramach UE, wliczając w to zarejestrowane związki partnerskie, małżeństwa i prawne uznanie płci, by przyczyniać się do redukcji dyskryminujących barier prawnych lub administracyjnych dla obywateli i ich rodzin, którzy korzystają ze swojego prawa do swobodnego przemieszczanie się”. Doprawdy nie trzeba przypominać, że prawo rodzinne a w ramach niego regulacja związków partnerskich i małżeństw pozostaje w ramach kompetencji poszczególnych Państw Członkowskich a nie Unii Europejskiej.

Rzeczywista intencja ukryta jest za retoryką. Podczas gdy pozornie popierana jest zasada pomocniczości i ścisłego wyznaczenia kompetencji organów unijnych w rzeczywistości Raport Lunacek zmierza do wywarcia presji na Komisje Europejską, by ta przekroczyła zakres swoich kompetencji i wtrąciła się do krajowych porządków prawnych w zakresie prawa małżeńskiego i rodzinnego pod pretekstem reform administracyjnych.

Niewiarygodne rezultaty nienaukowego badania

Cały raport oparty jest na kontrowersyjnym badaniu przeprowadzonym przez Agencję Praw Podstawowych w tym roku. Niska jakość naukowa tego badania była powodem do szerokiej krytyki, a jego wyniki można było przewidzieć jak tylko opublikowane zostały stawiane pytania. Bazując na kwestionowanych wynikach tego badania LGBT, Raport Lunacek stwierdza, że „47 % osób LGBT czuło się dyskryminowanych lub zastraszanych w ciągu ostatniego roku” a „26 % stało się przedmiotem ataku bądź gróźb użycia przemocy z powodu swojej orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej”, podczas gdy „tylko 10 % czuło się na tyle pewnie, by zgłosić te dyskryminację policji”.

Te rezultaty (a także używanie badania do celów politycznych) zostało przewidziane przez European Dignity Watch (EDW) jak tylko Agencja Praw Podstawowych przedstawiła stawiane w tym badaniu pytania, które były nie tylko naprowadzające, ale wręcz sugestywne. Z analiz EDW wynika, że badanie to było tendencyjne i wręcz nienaukowe. Co więcej, jego celem było zmanipulowanie opinii publicznej. By to zrozumieć wystarczy spojrzeć tylko na sam wygląd zewnętrzny badania.

Fakt, że Raport Lunacek jest oparty na wynikach tego kontrowersyjnego badania, które jest ponadto jedynym źródłem danych, które odnaleźć można w raporcie, czyni aktualnymi pytania dotyczące całego raportu, a także podważa jego cele polityczne. Skoro samo badanie nie było wiarygodne uzasadnienie całego Raportu Lunacek musi również zostać zakwestionowane. Ignorowanie tych faktów by zaspokoić lobby LGBT jest po prostu nie do przyjęcia dla instytucji demokratycznej, jaka jest Parlament Europejski i to niezależnie od poglądów poszczególnych Parlamentarzystów.

Oto najważniejsze wadliwości wskazanego wyżej badania

Po pierwsze, badanie jest anonimowe, co umożliwia odpowiadanie na zadawane pytania przez jedna osobę dowolna liczbę razy. Po drugie, badanie nie było oparte na weryfikowalnych faktach, ani też żadnych rzeczywistych i możliwych do udowodnienia przypadkach dyskryminacji. Zostało ono oparte po prostu na odczuciach oraz wrażeniach uczestników. Po trzecie, wezwanie do odpowiedzi na badanie zostało rozpowszechnione w ramach europejskich sieci LGBT, małego ale aktywnego politycznie segmentu populacji nie-heteroseksualnej, która cechuje się wysokim stopniem dostosowania do akcji politycznych i ma bardzo precyzyjne wyczucie sposobu w jaki należy forsować swoje interesy. To w przypadku tej niewielkiej grupy wzięcie udziału w badaniu było najbardziej prawdopodobne. Po czwarte, kwestionariusz posługiwał się pytaniami sugerującymi treść odpowiedzi o charakterze wielokrotnego wyboru, takimi jak: „Co pozwoliłoby ci w sposób bardziej komfortowy żyć w swoim kraju jako lesbijce gejowi, lub osobie biseksualnej?”. Odpowiedź 1: „Prowadzenie polityki antydyskryminacyjnej z powodu orientacji seksualnej w miejscu zatrudnienia” Odpowiedź 2: „Programy wprowadzone w szkole w celu respektowania gejów, lesbijek, osób biseksualnych”.

Promowanie przywilejów zamiast równości – z poparciem chrześcijańskich demokratów.

Jest jeszcze kilka innych bardzo problematycznych zagadnień, które ujawniły się przy okazji Raportu Lunacek. Podczas tegotygodniowego spotkania Komisji wszystkie poprawki zgłoszone przez panią Lunacek zostały przyjęte przy zaskakująco silnym poparciu innych grup politycznych – przede wszystkim Europejskiej Partii Ludowej. Lekceważąc wartości i zasady, których zawsze bronili, zgodzili się na kilka kontrowersyjnych paragrafów w raporcie.

Na przykład spośród poprawek zgłoszonych przez sprawozdawczynię, jedna wprowadza dyrektywy równego traktowania (Equal Treatment Directive): „Państwo Członkowskie powinny skonsolidować istniejące europejskie rozwiązania prawne poprzez dążenie do przyjęcia zaproponowanej dyrektywy, która wprowadziłaby zasadę równego traktowania wszystkich niezależnie od religii, przekonań, niepełnosprawności, wieku lub orientacji seksualnej” (p.6, punkt B(i)). Jednakże ta wysoce kontrowersyjna Dyrektywa, wobec której państwa członkowskie nie osiągnęły konsensusu od 2010 roku, jest pełna ograniczających wolność i arbitralnych roszczeń i koncepcji (zobacz analizę EDW).Ta Dyrektywa, która byłaby prawnie wiążąca dla wszystkich państw członkowskich, ustanowiłaby bardzo problematyczną i subiektywną definicję dyskryminacji, jak również ingerowałaby w sposób bezprecedensowy w prawa i wolności obywatelskie, a także zasadniczo zaburzyłaby pojęcia sprawiedliwości i równości.

Obywatele powinni sprzeciwiając się Raportowi Lunacek

Większość (40:2) w głosowaniu za Raportem Lunacek w komisji LIBE w tym tygodniu jest alarmującym znakiem, że parlamentarzyści czynią ukłony wobec małego, ale krzykliwego lobby zamiast zastanawiać się nad równością wszystkich obywateli. Raport nie tylko podzieliłby Parlament po raz drugi w bardzo krótkim czasie w kwestii zasadniczych spraw społecznych, ale również wprowadziłby podział Europejczyków na dwie klasy: z jednej strony osoby LGBT z niemal nienaruszalnym immunitetem i przywilejami, a z drugiej reszta zwykłych obywateli. To poważnie podważyłoby równość wszystkich, którą pozornie promuje Raport Lunacek.

Im bardziej zbliżamy się do eurowyborów, tym uważniej obywatele powinni obserwować jak głosują ich Przedstawiciele w Parlamencie i monitorować ich nastawienie wobec tak nieodpowiedzialnych propozycji będących tylko w interesie wąskich grup.

Raport Lunacek wejdzie pod głosowanie plenarne na początku 2014 r. Prosimy o rozważenie pisania do Waszych europarlamentarzystów, którzy są członkami Komisji LIBE, by wywierać na nich nacisk.

W międzyczasie będziemy informować Was o najnowszych wydarzeniach.